Scenki rodzinne 34 – Harry, smalec i "Międzynarodówka"

Z relacji mego brata:

Stoję sobie w kuchni i produkuję smalec. Konkretnie dosmażam do niego cebulkę. W ramach powyższego dialog z moją rodzicielką:
Ja: Cholera, coś nie chce się ta cebula smażyć.
D: Bo stoisz nad nią. Jakbyś się odwrócił i zaczął śpiewać „Międzynarodówkę” to by się smażyła szybciej.
Ja: „Międzynarodówkę”? A które to było?
D: „Wyklęty powstań ludu Ziemi”…
Ja: „Powstańcie których dręczy głód”??
D: No tak.
Jako że słów do „Międzynarodówki” to raczej nie znam, odwracam się i zaczynam:
-”Na szto nam swaboda, ruskowo naroda, kak nie ma szto palic”…
I w tym momencie dzwoni domofonem klientka mojej matki, na którą ta czeka od godziny.
Ja: Kurde, nie tak miało zadziałać!
Po chwili do mojej matki:

-Strach pomyśleć co by się stało jakbym tu zaczął z „God bless America”…

Całość zacytowana za blogiem Harrego.

Udostępnij:

Respond to this post