Scenki rodzinne 33 – to wiele tłumaczy

Po urodzinach bluszczykowego synka wsiadamy do samochodu, do którego odprowadza nas bluszczykowy Małż. Do małża jakoś nikt nie pała uwielbieniem. Ulokowaliśmy się, małż nam pomachał i pobiegł w stronę domu. Amelkę to zdziwiło.
- Gdzie on biegnie?
- Do domu, bo jest mu zimno tutaj.
- Tam do niej?? – spytała Amelka z niebotycznym zdumieniem.
- Tak. – odpowiedziałam, nie bawiąc się chwilowo w pouczanie, że niezbyt grzecznie jest mówić „niej” zamiast „cioci”.
- To on tam z nią mieszka?!
- Tak, mieszka z nią, bo jest jej mężem.I tatusiem Roberta.

Ogromne, zdumione oczy małej mówią same za siebie…

Udostępnij:

Respond to this post