Scenki rodzinne 23 – Mol książkowy – to rodzinne, ale żeby aż tak?….

Wpadłam dziś do Najmłodszej z prezentem imieninowym. Wręczyłam, dostałam kawałek ciasta, siedzimy i gadamy. Najmłodsza chwali się, że dostała od mamy książkę.
- I już trochę przeczytałam, o, tyle zostało – pokazuje palce rozstawione na jakieś trzy milimetry.
- To już prawie całą przeczytałaś?
- No dostałam ją dopiero po powrocie ze szkoły, chyba koło szesnastej i jeszcze robiłam sobie przerwę na jedzenie, i na jakieś inne rzeczy – mówi dziecko niepewnie.
- No kurde, to ty łyknęłaś jakieś dwieście – trzysta stron w dwie godziny?!
- Chyba tak, chyba koło dwustu… – przyznała Najmłodsza ze skruchą.

I co z taką zrobić?…

Udostępnij:

Respond to this post