Scenki rodzinne 21 – wódka to zło!

Nasza Matka całe życie twierdziła, że nie znosi i nie pije wódki. Wino i owszem, szczególnie czerwone wytrawne, piweczko – czemu nie, ale wódka? Ble! Tyle tytułem wstępu.

Vilet:
nasze matki imprezują
Vilet:
jak ostatnio tam zaglądałam to właśnie wyciągali wódkę z zamrażalnika XD
taaaaak, słychać, że to była wódka…
Harry:
o żesz jasna…
Harry:
” a ja taka zapracowana jestem, na nic czasu nie mam…”
Vilet:
no, to się zrelaksuje
chyba właśnie wino otwierają
Harry:
ale tego się miesza…
Vilet:
a w ogóle to już rozumiem twój ubaw jaki miałeś pijąc ze swoją matką wódkę na weselu S. i B…
Vilet:
no, to najwyżej ktoś zostanie na noc, też mi coś
Harry:
w sumie jutro niedziela… Ale Ona i tak nie zostanie bo poczucie obowiązku wobec psów ją przygna do domu… A Szaman nie lubi ludzi po alkoholu…
Vilet:
chyba żaden pies nie lubi.

Brat przesłał mi zapis powyższej rozmowy i dalszy dialog wyglądał tak:
Harry:
Masz i płacz
Harry:
Przypominam że nasza Matka podobno nie lubi wódki
Luca:
przecież ona nie będzie piła wódki…

Taak. Dziś, już wychodząc z domu rodzinnego, poczułam się znienacka podkuszona przez diabła.
Ja: – A jak było u cioci Eli?
Matka: – A bardzo fajnie było.
Ja: – A wódeczkę się piło?
Matka, z wyraźnym zadowoleniem: – A piło się, piło. Bardzo dobra, ruska!

Ech.. I gdzie te, wpajane nam od dziecka, zasady?… ;)

Udostępnij:

Respond to this post