Scenki rodzinne 1 – nie przeklinaj, bo…

Mój brat Harry lubi czasem… nie, nie tak. Od początku.
W moim domu rodzinnym są trzy koty, jeden wielgachny pies, dwoje małych dzieci, jedno spore dziecko i trzy do czterech dorosłych osób. To znaczy tak na co dzień, bo niekiedy zjeżdżają się goście i rodzina,czyli na przykład ja i Harry. Wtedy robi się głośno i ciasno, a zwierzaki i dzieci powiększają ogólny chaos. Koty na przykład, jak to koty, czasem sikają (za to nie zawsze tam, gdzie trzeba). No i Harry niedawno właśnie stał się ich ofiarą. Wszedłszy do domu, zdjąwszy kurtkę i buty, przywitawszy się ogólnie, zrobił krok do przodu, po czym wlazł prosto w kocią kałużę. Harry lubi czasem wyrazić uczucia wprost,toteż w domu rozległo się soczyste: „No ku*wa mać, ja pie*dolę!!!”.Wyładowawszy się w ten prosty sposób brat udał się do łazienki celem usunięcia skutków katastrofy.

Wychodząc natknął się w drzwiach na naszego trzyletniego siostrzeńca. „-Dlaciego piejdoliś?” – spytało ciekawie dziecko.

Jeszcze dodam, że ponieważ wzrok naszej siostry prawdopodobnie jednak potrafi zabijać, Harry spuścił głowę, zarumienił się i ze skruchą wyszeptał: „Orany.. przepraszam…!”

Udostępnij:

Respond to this post