Scenki Rodzinne 55 – stosunki sąsiedzkie

Mama przysłała mi na gg relację z ostatnich wydarzeń w bloku:

„Nasi sąsiedzi z drugiego piętra imprezowi są. Impreza często przenosi się na balkon, no i często różne rzeczy z tego balkonu spadają do naszego ogródka. Z reguły były to pety i puszki po piwie, ale odkąd podarowałam im petowniczkę w kształcie kibelka i wyraziłam żal, że nie mam nic na puszki, asortyment się zmienił.
Dziś rano wychodzę do ogródka, a tam leżą dwie skarpetki (używane, żeby nie powiedzieć zużyte) i jeden klapek męski. Po kilku godzinach zaś w krzakach pojawiło się jajko wyglądające na kurze. Myślę: „jakiemuś ptaszkowi z gniazda może wypadło” (duży by to musiał być ptaszek). Ale podnoszę, a ono jest plastikowe i puste w środku. Zabrałam do domu i mówię Najmłodszej, że trzeba spytać, czy który z chłopaków z góry jaja nie zgubił. A ona z powątpiewaniem: „WYDMUSZKĘ?!”

To nie koniec. Moja Mama, osoba komunikatywna i żywiąca sympatię do ludzi, zapragnęła oddać zgubione rzeczy właścicielom. Na drzwiach mieszkania sąsiadów powiesiła reklamówkę z klapkiem i skarpetkami oraz karteczką następującej treści:

„Zwracam stracone mienie ;) Znaleziono również jajo. Nie ma pewności co do osoby właściciela. Jeżeli to któryś z Panów je zgubił, zapraszam pod 93.”

Udostępnij:

Respond to this post