Scenki Rodzinne 67 – poeta

Rozmawiam z mamą przez telefon. Strasznie szumi i nic nie słychać, bo obie mieszkamy w bunkrach (wielka płyta).

Duża: – I jeszcze ………. na ciebie czeka.
Ja: – Co czeka?
Duża: – …….!
Ja: – Co?
Duża: – Poeta! Wiersze! Goethe!
Ja: – A, Goethe! Ale tak osobiście przyjechał i siedzi tam, aż przyjdę?
Duża: – No nie, książka.
Ja, cierpliwie: – A jaka?
Duża: – No, Goethego.
Ja: – Fajnie, ale wiesz, on nie tylko jedną napisał!
Duża, śmiejąc się: – No fakt. Nie wiem, poezje jakieś.
Ja: – No OK. A w przekładzie, czy w oryginale?
Duża: – W przekładzie. To chcesz?
Ja: – Dobra, chcę.
Duża: – To ja nie będę wydawać.
Ja (skojarzeniowo): – Nie wydaj wszystkiego w jednym miejscu…


W sumie to nie spytałam na jaki język ten przekład, a jak znam moją matkę, wcale nie musi to być polski ;-)

Udostępnij: