Scenki rodzinne 34 – Harry, smalec i "Międzynarodówka"

Z relacji mego brata:

Stoję sobie w kuchni i produkuję smalec. Konkretnie dosmażam do niego cebulkę. W ramach powyższego dialog z moją rodzicielką:
Ja: Cholera, coś nie chce się ta cebula smażyć.
D: Bo stoisz nad nią. Jakbyś się odwrócił i zaczął śpiewać „Międzynarodówkę” to by się smażyła szybciej.
Ja: „Międzynarodówkę”? A które to było?
D: „Wyklęty powstań ludu Ziemi”…
Ja: „Powstańcie których dręczy głód”??
D: No tak.
Jako że słów do „Międzynarodówki” to raczej nie znam, odwracam się i zaczynam:
-”Na szto nam swaboda, ruskowo naroda, kak nie ma szto palic”…
I w tym momencie dzwoni domofonem klientka mojej matki, na którą ta czeka od godziny.
Ja: Kurde, nie tak miało zadziałać!
Po chwili do mojej matki:

-Strach pomyśleć co by się stało jakbym tu zaczął z „God bless America”…

Całość zacytowana za blogiem Harrego.

Udostępnij:

Scenki rodzinne 33 – to wiele tłumaczy

Po urodzinach bluszczykowego synka wsiadamy do samochodu, do którego odprowadza nas bluszczykowy Małż. Do małża jakoś nikt nie pała uwielbieniem. Ulokowaliśmy się, małż nam pomachał i pobiegł w stronę domu. Amelkę to zdziwiło.
- Gdzie on biegnie?
- Do domu, bo jest mu zimno tutaj.
- Tam do niej?? – spytała Amelka z niebotycznym zdumieniem.
- Tak. – odpowiedziałam, nie bawiąc się chwilowo w pouczanie, że niezbyt grzecznie jest mówić „niej” zamiast „cioci”.
- To on tam z nią mieszka?!
- Tak, mieszka z nią, bo jest jej mężem.I tatusiem Roberta.

Ogromne, zdumione oczy małej mówią same za siebie…

Udostępnij:

Scenki rodzinne 32 – ta dziecięca szczerość…

Uroczystość prawie rodzinna, czyli urodziny synka Bluszczyka. Część gości już żegna się i wychodzi, w tym Cysiu, chłop duży i posturą zbliżony do krasnoluda. Patryk, zajęty tortem, podniósł głowę w sam raz, żeby zobaczyć znikające za drzwiami plecy Cysia.
- A wujek gruby już poszedł?! – zawołał.
Nagły wybuch śmiechu opanowaliśmy szybko, bo choć sam Cyś pewnie śmiałby się najgłośniej, to jednak dziecko trzeba jakoś wychować. Najszybciej spoważniała Siostra.
- Ten wujek nazywa się Cysiu. – pouczyła synka.
- I wujek tak bardzo dużo jadł i teraz jest gruby – wytłumaczył niespeszony Patyś sobie i wszystkim…

Udostępnij:

Scenki rodzinne 31 – prywatność przede wszystkim

Mam w internetowym albumie zdjęć fotografie rękodzieła Bluszczyka. Bluszczyk powinna je sobie ściągnąć i umieścić we własnym, ale przeszkadza jej limit transferu.
Ja: – To może daj mi hasło, a ja Ci je wgram?
Szwagier: – Przecież masz hasło, jest takie samo jak tamto, wiesz.
Ja: – Aha. To mam je zapisane. A login?
Szwagier: – To ja Ci podam, jakby co.
Przez całą tę rozmowę Bluszczyk zajmowała się czymś zupełnie innym i na koniec tylko potwierdziła, że po hasła i loginy mogę się zgłaszać do niej – lub do mojego Szwagra…

Moja przyjaciółka natomiast ma w laptopie linuxa, w którym to systemie ponoć nie da się stworzyć profilu nie zabezpieczonego hasłem. Ponieważ z laptopa korzysta wiele osób, postanowiła napisać hasło na obudowie i obok dodać: „Do banku też.” ;)

Udostępnij:

Scenki rodzinne 30 – nie z nami te numery

Jedziemy samochodem – Siostra, Szwagier, bliźniaki i ja. Rozmawiamy sobie o tym, która ręka jest lewa, a która prawa.
- Amelko! A ty gdzie masz lewą rękę?
Na to Amelka rezolutnie i ani drgnąwszy:
- Ona jest schowana w rękawie!

Udostępnij: