Scenki rodzinne 27 – smrodek dydaktyczny nie wyszedł

Podczas przygotowań do Wigilii Amelka szalała w kuchni. Właziła pod nogi, przeszkadzała, a w końcu zaczęła bawić się podrzucając w górę pluszowego kotka. Wreszcie stało się, co się stać musiało – kotek wylądował w zupie grzybowej. Nie cały wprawdzie, ale wystarczająco, żeby się zamoczyć i zachlapać Siostrę gorącą zupą, kiedy go złapała. Siostra się zdenerwowała, nakrzyczała na małą i wywaliła z kuchni. Ochłonąwszy chwilkę, poszła wytłumaczyć dziecku, co właściwie zaszło. Siedzimy z mamą w kuchni i słyszymy:
- Wrzuciłaś kotka do gorącej zupy i on miał taki bardzo, bardzo mokry ogon…!
Nie wytrzymałyśmy, parksnęłyśmy obie szczerym, radosnym śmiechem i powagę sytuacji diabli wzięli…

Udostępnij:

Scenki rodzinne 26 – dysputy religijne

Podczas świątecznej dyskusji o narodzinach Jezusa.
Ja: Być człowiekiem to jednak przechlapane…
Harry: Ale ja wierzę, że On był po prostu człowiekiem.
Ja: To ty jesteś Żydem! Maamoo!!

Udostępnij:

Scenki rodzinne 25 – wpływ zawartości torby na postrzeganie zjawisk atmosferycznych

Mama: – Dziecko, zapowiadają huragany, może Ty zostań dziś u nas…
Ja (50kg): – Ale no co ty, daj spokój.
Mama: – No nie chcę, żeby cię zwiało.
Ja, wzruszając ramionami: – Obładowana jestem…

Udostępnij:

Scenki rodzinne 24 – moja mama czarownica

Ramirez opowiada mi o „Andrzejkach” w jego tavernie:
- Wchodzę do sali klubowej, wszędzie siedzą jakieś wiedźmy… Patrzę, a jedna to twoja matka.

No comments.

Udostępnij:

Scenki rodzinne 23 – Mol książkowy – to rodzinne, ale żeby aż tak?….

Wpadłam dziś do Najmłodszej z prezentem imieninowym. Wręczyłam, dostałam kawałek ciasta, siedzimy i gadamy. Najmłodsza chwali się, że dostała od mamy książkę.
- I już trochę przeczytałam, o, tyle zostało – pokazuje palce rozstawione na jakieś trzy milimetry.
- To już prawie całą przeczytałaś?
- No dostałam ją dopiero po powrocie ze szkoły, chyba koło szesnastej i jeszcze robiłam sobie przerwę na jedzenie, i na jakieś inne rzeczy – mówi dziecko niepewnie.
- No kurde, to ty łyknęłaś jakieś dwieście – trzysta stron w dwie godziny?!
- Chyba tak, chyba koło dwustu… – przyznała Najmłodsza ze skruchą.

I co z taką zrobić?…

Udostępnij: