Scenki rodzinne 22 – cuda komunikacyjne

Byłam u rodziny i bawiłam się z dziećmi. Amelka udawała ducha. Czyli robiła „łaa!”, a ja miałam się bać. No dobra.
Amelka: – Łaa!!!
Ja, gromko (bo rodzicielka w kuchni): – Mamo, tu są duchy!
Matka, z kuchni, równie gromko: – Kto jest głuchy?!

Udostępnij:

Scenki rodzinne 21 – wódka to zło!

Nasza Matka całe życie twierdziła, że nie znosi i nie pije wódki. Wino i owszem, szczególnie czerwone wytrawne, piweczko – czemu nie, ale wódka? Ble! Tyle tytułem wstępu.

Vilet:
nasze matki imprezują
Vilet:
jak ostatnio tam zaglądałam to właśnie wyciągali wódkę z zamrażalnika XD
taaaaak, słychać, że to była wódka…
Harry:
o żesz jasna…
Harry:
” a ja taka zapracowana jestem, na nic czasu nie mam…”
Vilet:
no, to się zrelaksuje
chyba właśnie wino otwierają
Harry:
ale tego się miesza…
Vilet:
a w ogóle to już rozumiem twój ubaw jaki miałeś pijąc ze swoją matką wódkę na weselu S. i B…
Vilet:
no, to najwyżej ktoś zostanie na noc, też mi coś
Harry:
w sumie jutro niedziela… Ale Ona i tak nie zostanie bo poczucie obowiązku wobec psów ją przygna do domu… A Szaman nie lubi ludzi po alkoholu…
Vilet:
chyba żaden pies nie lubi.

Brat przesłał mi zapis powyższej rozmowy i dalszy dialog wyglądał tak:
Harry:
Masz i płacz
Harry:
Przypominam że nasza Matka podobno nie lubi wódki
Luca:
przecież ona nie będzie piła wódki…

Taak. Dziś, już wychodząc z domu rodzinnego, poczułam się znienacka podkuszona przez diabła.
Ja: – A jak było u cioci Eli?
Matka: – A bardzo fajnie było.
Ja: – A wódeczkę się piło?
Matka, z wyraźnym zadowoleniem: – A piło się, piło. Bardzo dobra, ruska!

Ech.. I gdzie te, wpajane nam od dziecka, zasady?… ;)

Udostępnij:

Scenki rodzinne 20 – i po co komu mowa ciała i te rzeczy?

Dialog pierwszy:
Luca 20:17:00
a ja nie wiem, czy zdążę Ci kupić prezent.
Harry 20:17:09
och.
Luca 20:17:42
lowju, bracie:D
Harry 20:18:02
whos the master?
Luca 20:18:17
you’re the master:D
Harry 20:18:28
ano.

Dialog drugi:
Harry 20:36:12
zamierzam ukraść Ci link do Garfielda, mogę?
Luca 20:39:32
pewnie
Harry 20:39:45
dzięki
Luca 20:39:46
kradnij co chcesz,tylko podawaj źródła, jakbyś kradł tekst czy coś w tym rodzaju!
Harry 20:40:17
spoko, potrzebuję kompa, kiedy mogę wpaść? i w sumie lodówka nawala…

Udostępnij:

Scenki rodzinne 19 – znów o ciuchach

Obudził mnie telefon. Dzwoniła Siostra z wiadomością, że Patyś postanowił założyć do przedszkola czerwoną bluzę z wilkiem i zeznał, że dostał tę bluzę od cioci Luki. Wszystko ładnie i pięknie, tylko że… taka bluza nie istnieje. To znaczy, może egzystuje gdzieś w świecie, ale Patryk z całą pewnością takiej nie ma. Zdesperowana Siostra postanowiła się jednak upewnić – albo upewnić młodego. Poprosiłam go do telefonu.
- Cześć Patyś – mówię.
- Cieść!
- Ubierasz się do przedszkola?
- Tak.
- I co chcesz założyć?
- Moją bluzię cielwoną z wilkiem!
- Ale skarbie, ja ci nie dawałam takiej bluzy – mówię.
- Bo ja ją dostałem od mamy i taty!

No tak. I wszystko jasne. Nie wiem tylko, w co się w końcu ubrał do tego przedszkola…

Udostępnij:

Scenki rodzinne 18 – ja wiedziałam, że tak będzie..

Najmłodsza piekła dziś ciasto, a wokół kręcił się Patyś.

- Bardzo chcą ci pomagać – powiedziałam do Najmłodszej.
- Ale to ma być moje dzieło!
- I jak ci malutkie dzieci pomogą, to już nie będzie twoje?!
- To już nie będzie dzieło – rzekła moja siotrzyczka zgryźliwie…

No tak. Krew nie woda…

Udostępnij: