Scenki rodzinne 13 – opowieść ma swoje prawa

Amelka, która jakiś czas temu pojechała z Tatą do Centrum Krwiodawstwa:
„Ja też oddawałam krew kiedyś! I potem mama mi oddawała swoją. Bo ja już wcale nie miałam, bo mi się skończyła.”

Patryk, który podczas wakacji spadł z pomostu nad rzeką i zamoczył się po szyję:
„Wszedłem na pomost i spadłem do wody. I potem pływałem daaaleeeko, daleko!”

Udostępnij:

Scenki rodzinne 12 – consuetudo aliena natura…

W środku nocy zadzwonił domofon. Zwlekłam się z łóżka i bez szczególnej nadziei odebrałam. Bez nadziei, bo przez mój domofon zazwyczaj kompletnie nic nie słychać. Tym razem jednak zadziałał i tylko dzięki temu szczęśliwemu przypadkowi wpuściłam do domu własnego brata. Okazało się, że dziecko przyjechało po stojący pod mym domem skuter… ale zapomniało kluczyków. Przyhołubiłam, dałam karimatkę i kołderkę. Rano wyszłam do sklepu, a po powrocie poprosiłam Harrego, żeby nalał nam soku. Harry postawił na blacie dwie szklanki, wziął do ręki karton soku z czarnej porzeczki… odwrócił do góry dnem i odbił.
Niezłe mój młodszy brat ma odruchy…

Udostępnij:

Scenki rodzinne 11 – krew nie woda

Z bratem mamy kontakt knajpiany. Znaczy, razem pijemy w ulubionej „Dziesiątce”. Nie znaczy to bynajmniej, że poza piwem nic nas nie łączy, przeciwnie, łączy nas podobieństwo charakterów i wredne poczucie humoru. Przy różnych okazjach brat mój unosi szklankę i stukając się ze mną chrypi: „Krrew nie woda!”

W Serwach byliśmy trochę rodzinnie, bo zabrałam naszą Najmłodszą. Najmłodsza ma dziesięć lat i różni się od nas usposobieniem jak woda od ognia, że tak sobie rzucę banałem. Ale broni się dzielnie, odpowiedzi ma celne i nie daje sobie w kaszę dmuchać.

W drodze powrotnej do Warszawy powiedziałam:
- No, młoda zaczyna mieć celną ripostę, niedługo będziemy mogli pokazać ją publicznie.

Mina Najmłodszej bezcenna ;-)

Udostępnij:

Scenki rodzinne 10 – mężczyżni…

Amelka uwielbia malutkie dzieci. Ostatnio zadeklarowała, że chciałaby mieć w domu dzidziusia. Spytałam ją, czy Patryk też by chciał.
- Patyś! – zawołała – Chciałbyś mieć w domu dzidziusia?!
W odpowiedzi słyszę tupot nóżek i Patrykowe zszokowane:
- Coo?!
- Czy chciałbyś mieć w domu dzidziusia? – powtarza Amelka.
- Nie chcę! – padło zdecydowanie.

Mała nie protestowała, w końcu brat ma prawo do własnego zdania… Ale jego pełne głębokiego zdumienia: „coo?!” doprowadziło mnie do ataku śmiechu i nie pozwoliło dalej udawać, że jestem śpiąca ;-)

Udostępnij: